piątek, 14 października 2011

październikowe informacje

Maja w zeszłym tygodniu zakończyła serię naświetleń. Jak pisałam wcześniej, zmiany się wycofują co wszystkich bardzo cieszy.

Wiem, że wszystkich cieszy, bo to czuję:)

Najbardziej cieszy jednak to, że Maja dobrze się  miewa i terapia ta nie przyniosła jakiś poważniejszych skutków ubocznych.

W tym tygodniu we wtorek Maja rozpoczęła już kolejną serię chemioterapii, ale innej, która powinna zadziałać na ten rodzaj nowotworu.

Co tydzień będzie teraz Maja przyjmowała lekarstwo poprzez kroplówkę.

Po pierszej dawce nie ma objawów ubocznych, nawet "rzygulinki" więc Maja jest super zadowolona i dzięki temu ma też chęć i siłę oraz potrzebę szukania niekonwencjonalnych sposobów leczenia. 
I wierzymy, że w końcu trafi na to czego szuka...:)

środa, 28 września 2011

Z nowych wieści

...wieści są bardzo dobre i nawet mogę napisać, że rewelacyjne!

Maja w każdym tygodniu ma naświetlany jeden kręg szyjny.
W sumie będzie miała ich przeświatlanych trzy. W każdym tygodniu po 5 naświetleń (od poniedziałku do piątku) w to samo miejsce czyli jeden kręg.
No i w tej chwili Maja naświetla drugi kręg, ale z informacji pierwszokręgowych wiemy, że już w czwartek, czyli po pierwszych 4 naświetlaniach pierwszego kręgu, Pani doktor uśmiechnięta przekazała właśnie te wieści, o których chcę napisać, że już widać efekty i zmiana się cofa.
I powiedziała, że dopiero od stycznia korzystają z tego sprzetu i tak cudownie jest móc zobaczyć efekty tego urządzenia:):)

W trakcie leczenia Mai już tak się zdarzyło, w przypadku naświetleń mózgu ( w marcu), że ta metoda (lub podobna, bo nie znam dokładnych parametrów) również podziałała rewelacyjnie.

Widać, że promieniowanie służy Mai zdrowotnie, więc może w przyszłości uda się również wykorzystać naświetlanie obok chemii w kontynuacji leczenia płuca.

No i dodam na zakończenie, że Maja czuje się bardzo dobrze. Jest w świetnej formie. Nawet dwa tygodnie temu wypuściła się na miasto ze starymi koleżankami z pracy. Rzeczywiście Maja była najmłodsza choć stażem najstarsza, ( ja byłam zaraz po niej wiekiem, uff!, a to się nie zdaża często,  ale z kolei stażem  byłam najmłodsza), ale i tak wszystkie już jesteśmy wiedźmami!!! Te które nie przyszły, a powinny też ...

środa, 14 września 2011

po konsultacjach

Maja z Maćkiem byli w poniedziałek w Gliwicach na konsultacjach.
Spotkanie to miało na celu dowiedzenie się czy nowe techniki leczenia (Cyberknife) mogłyby wspomóc dotychczasową terapię.
Z krótkiego smsa Mai wiem, że lekarze nie zalecają w Mai przypadku użycia tej metody.

Leczenie będzie więc kontynuowane w dotychczas przyjęty sposób czyli naświetlanie w okolicach szyi oraz  inaczej dobrana chemioterapia.

Maja cały czas fizycznie czuje się bardzo dobrze.
Jeśli chodzi o psychikę to jest już przetrenowana w boju i te trudne informacje przetrawia przez chwilę i potem dalej staje do walki.
Mogłaby napisać książkę o tym jak sobie radzić w takich sytuacjach. Może kiedyś napisze:)

niedziela, 4 września 2011

informacje powakacyjne


 Od Mai:

"z najlepszych treści do bloga to ci mogę opowiedzieć moje ostatnie zdarzenie:
Natanek wywrócił się na rowerze i na rutynowej wizycie na Traugutta na chirurgii dziecięcej okazało się, że trzeba założyć gips. Tak, tak ma synek ma gips, bo sobie chrząstkę w stawie łokciowym odkleił. Pan lekarz był bardzo zabawny i aktywny, udawał, że sadza Jonka na koniu, co chwilę kazał mu przybijać piątkę i żółwiki i nagle spojrzał na mnie i tak mocnym tonem: A Pani co, chemia czy Hare Kriszna :) :) :)

Mój stan aktualnie jest taki, że zewnętrznie mam się super, emocjonalnie też.

Medycznie sprawa dość bardziej skomplikowana. Mój stan generalnie jest dość zaawansowany."

Pomimo ogromnej ilości badań i konsultacji, bardzo trydno było ustalić stan na dzisiaj.

"Dlaczego tak trudno to ustalić? Ano po pierwsze dlatego, że badania miałam robione w różnych miejscach - w Warszawie, prywatnie w Euromedicare oraz w dolnośląskim Centrum Onkologii właśnie. Standardy opisów badań są tak różne, że lekrze nie potrafią tego porównać, a płyt z niewiadomych mi powodów lekarze za bardzo nie oglądają... Na dodatek na oddziale chemioterapii we Wrocławiu za każdym razem bada mnie inny lekarz, brak więc lekarza prowadzącego, który od początku do końca znałby historię pacjenta...
Frustrujące..."
 
Co więc ustalono:

Z badań głowy niejasno wynika, że najprawdopodobniej choroba nie postępuje w tym miejscu i guzy sie zmniejszyły.

"Jestem też po konsultacjach u neurologa i okulisty, którzy potwierdzili moje dobre samopoczucie, czyli wystawili opis, że nie widzą żadnych nieprawidłowości (co przy zmianach w mojej głowie jest bardzo dobrą wiadomością :) )"

Piątkowa wizyta u lekarza z wynikami zleconych dodatkowych badań (wcześniejsze nie dały żadnych sensowynych informacji) była dla Mai bardzo trudna.
"Tomograf pluc wykazal postęp choroby, to znaczy guz w płucu sie powiekszył, są też przerzuty w dwóch miejscach do kregoslupa.."(odcinek szyjny).

Maję to bardzo załamało, ponieważ włożyła w leczenie bardzo dużo wysiłku  fizycznego i emocjonalnego.  
"mialam ogromnego dola, ale na szczescie juz przeszedl i zebralam sie ponownie do "stanu mobilizacji""

I warto tutaj przytoczyć słowa mamy Mai: "... tak leczy sie raka - metoda prób i błędów... "
I co najważniejsze: "Pomimo wielu zmian, moj stan nie wykazuje żadnych nieprawidłowosci"

Co dalej:
"dwa miejsca w kregoslupie będę miała naświetlane punktowo we Wrocławiu najnowoczesniejszym sprzetem jakim można dysponowac. Lekarka radiolog jest bardzo opiekuncza i powiedziala, że tkanka kostna w kregoslupie sie odbuduje, wiec jestem dobrej mysli.
Bardzo duza nadzieje pokładam w konsultacjach gliwickich (12 września), mają tam bardzo dobry ośrodek, cyberknifem "operują" przede wszystkim mózg i pluca...
 
...a poza tym żyję tym, że Natanek poszedł do zerówki, a Lenkę przysposabiam do przedszkola. Wdrażamy też nową nianię, a wszystko po to, żeby mamusia miała dużo czasu na zdrowienie :)"

Niech Mai mobilizacja będzie dla nas wsparciem do kolejnej mobilizacji naszych myśli i modlitw, żeby w końcu chorobę utrzymać w ryzach i skutecznie zacząć leczyć.
Maja naprawdę ma się super i jest w dobrej formie (ciała, ducha i umysłu) i jest to niebywałe:)!
I niech tak będzie...

sobota, 30 lipca 2011

wakacje jak wczesna jesień

No pogoda może kiepska, ale w taką też można przecież wypoczywać.
Maja była przez kilka dni nad jeziorem z całą rodziną czyli z Maciem, Jonkiem i Leną

No i była jeszcze Ula z Julkiem (rodzice)
A Oni byli ze swoimi wnukami Milą i Nikolą ( dziećmi Kasi)
No a potem przyjechala Kasia po dzieci.
A potem ja przyjechałam ze swoimi dziećmi.
A potem przyjechał Stefek ( mąż Kasi).
A potem przyjechała Agnieszka ze swoim mężem Leszkiem i ze swoimi dziećmi.
A potem przyjechał jeszcze Maciek.
No i było tak:

Niesulice 07.2011











Ale to było wieczorem przy ognisku z powodu co niektórych urodzin okrągłych i mniej okrągłych.



A wcześniej było tak:



Jak widać jesteśmy ładne, młode i zadowolone:) ( Kasia, Maja, ja)

Maja wróciła do Wrocławia w poniedziałek, a we wtorek poszła do szpitalna na kolejną chemię(rzygulinkę).
Jeszcze czeka ją jedna dawka i........Maja będzie miała dwumiesięczne wakacje od chemii!!!:)
Tak się robi, żeby chemia była skuteczna, a nie tylko toksyczna.

Nie znam wyników badań. Jak będę coś wiedziała konkretnego to napiszę.

W tych okolicznościach przyrody w ogóle ze sobą nie rozmawiałysmy tylko zdążyłyśmy sobie zrobić  to zdjęcie :):):)

czwartek, 7 lipca 2011

artykuł na temat nowotworu

Chciałabym podzielić się ze wszystkimi artykułem, który otrzymałam od Mai.

Pewnie wiele osób słyszało o walce z nowotworem Krzysztofa Krauzego, reżysera filmowego.
Zebrał on swoje przemyślenia w dekalog, który zawiera to co najważniejsze.

Polecam gorąco

http://wyborcza.pl/1,91002,8339503,Antyrakowy_dekalog_Krzysztofa_Krauzego.html

niedziela, 3 lipca 2011

pada kotami i psami (ang), pierze żabami, leje jak z cebra

...dzisiaj właśnie mamy te idiomy za oknami.

Pogoda jest mało wakacyjna, ale na szczęście nie ma wpływu na samopoczucie Mai.
Maja czuje się dobrze.

Trzyma fason, jak to sama określiła:)

W dalszym ciągu co tydzień w szpitalu Maja bierze kolejną dawkę chemioterapii.
Co trzy tygodnie zaczyna się kolejna seria i jest to też moment gorszego samopoczucia, który przeciąga się od 3 dni do tygodznia.
Następne dawki chemii są już trochę mniej dokuczliwe.
Nieraz ze względu na słabe wyniki krwii ( niska ilość białych krwinek podczas tego typu leczenia jest normą) zamiast kolejnej dawki chemioterapii Maja dostaje leki wzmacniające i póżniej w następnym tygodniu leczenie jest kontynuowane już bez zman.

Po tych lekach pomagających podwyższych ilość białych krwinek niestety samopoczucie też trochę spada, ponieważ one powodują obiawy podobne do grypowych.


Za dwa, trzy tygodnie powinny być wyniki badań, które być może dadzą odpowiedź na pytania dotyczące skuteczności tej chemioterapii.

Leczenie jest bolesne i dłługotrwałe.
Patrząc jednak z boku mogę napisać, że Maja znosi to bardzo dobrze i jest niesamowicie dzielna i cierpliwa.